wtorek, 7 czerwca 2016

Praca na konkurs!

Cześć!
Ten post będzie się różnił od innych, ponieważ zamieszczę tutaj swoje prace konkursowe.
Pewnie chcecie wiedzieć na jaki konkurs? Otóż, blog "Our Little World" obchodził niedawno roczek i z tej okazji prowadzące bloga postanowiły zorganizować trzy konkursy. Ja biorę udział w dwóch.
Rysowniczym i literackim.
Bez dalszych wstępów przedstawiam wam moje prace.
Konkurs rysunkowy:



Tak. To są Jasmine i Harelow (mniej więcej).
Opowiadanie:

Historia Jasmine

Była ciemna i burzowa noc... Nie no, przecież żartuję!
 Biegnę przez łąkę pełną kwiatów, a naprzeciwko biegnie on... Wpadamy sobie w ramiona... Nasze twarze są coraz bliżej siebie... A on szepcze mi "Kocham Cię"... Och, Brian... Nasze usta są już tak blisko siebie...
I... budzik. Znowu. Dlaczego on zawsze dzwoni w najlepszym momencie?! A tak przy okazji, która godzina? A, jest ósma. Chwila...  Ósma?! Spóźnię się do szkoły!
~ Po 15 minutach ~
Dobra. Jestem przed klasą. Dasz radę. Co z tego, że spóźniłaś się 15 minut? Jak na mnie, to nic! Pytanie: wejść czy nie wejść? Już miałam wejść, gdy nagle "Łups!". Ktoś otworzył drzwi. Był to Michael, klasowy klaun. Dobra, za śmieszne to nie było. Po za tym, teraz boli mnie nos. Michael patrzy na mnie z przerażoną miną, a za nim stała cała klasa przyglądając się mi. "Coś nie tak?" rzekłam. Wtedy Ashley wyciągnęła lusterko tak, żebym mogła siebie zobaczyć. Miałam rozwalony nos. Wtedy Mary - Kate pobiegła po higienistkę, a reszta stała w osłupieniu. Po chwili pielęgniarka przyszła, obejrzała mnie i kazała mi pójść do domu.
~ Parę godzin później ~
Siedzę w domu już parę godzin, z opatrzonym nosem, strasznie się nudzę. Mamy nie ma w domu, wróci za godzinę, wszyscy w szkole, a ja nie mam nic do roboty. Super. "Ding - dong" słychać. Czyżby lekcje się już skończyły i ktoś przyszedł mnie odwiedzić? Sprawdzę. " Cześć córuś! Słyszałam, że masz rozwalony nos i wróciłaś wcześniej do domu. Czy to prawda?" zapytała moja mama, mówiąc wszystko na jednym oddechu. "Tak... Skąd to wiesz?" " Moja intuicja mi podpowiedziała" "A tak na serio?" "Dzwoniła do mnie twoja wychowawczyni". A, taka rozmowa. Spytałam ją jak było w pracy, a ta na to, że dostała awans i (Uwaga, uwaga!) ma pracować w innym mieście czyli... przeprowadzamy się. Muszę pożegnać się ze wszystkimi moimi przyjaciółmi, moim chłopakiem Brianem i innymi... Dlaczego?!
~ Dwa dni później ~
Jesteśmy na miejscu. Mieszkamy nad pasmanterią, w której mama będzie pracować dodatkowo. Nawet fajnie, bo lubię szyć. Mój pokój jest na strychu, a mamy w pozostałej części mieszkania. Pewnie jesteście ciekawi, jak z pożegnaniem. No, więc... Było źle. Bardzo źle. Moi przyjaciele mają na mnie focha, a mój chłopak ze mną zerwał. Świetnie! Może to i lepiej... W końcu i tak ostatnio nam się nie układało... Dobra, precz ze smutkami. Czas zobaczyć swój pokój.
~ 5 minut później ~
Łał. On jest świetny! Duży, dobrze oświetlony... Wystarczy go pomalować, wymienić meble i parę innych, a będzie idealny! Jednak poprzedni właściciel chyba zapomniał zabrać biurko, które nie należy do najładniejszych. Zeszłam na dół by zobaczyć resztę mieszkania, a gdy wróciłam, na biurku leżało małe pudełeczko. Z ciekawości otworzyłam je. Leżał tam brązowy breloczek pokryty futerkiem. Był piękny. "Skoro tu został, to chyba nie należy już do nikogo, prawda?" pomyślałam i postanowiłam przypiąć go do mojej najładniejszej torby. Pasował idealnie. Wtedy, nie wiadomo skąd pojawił się zającopodobny stworek, unoszący się nad ziemią. Krzyknęłam z przerażenia, a stworek wywinął koziołka w powietrzu. Wyglądało to naprawdę zabawnie, ale w tamtej chwili byłam za bardzo przestraszona, by się zaśmiać. "Kim jesteś?" zapytałam. "Jestem Harelow, kwami Zająca" odpowiedział, odpowiedziała? Nie wiem, w tej nie umiem określić. O! Odpowiedziało. Tak to dobre słowo. "Co to kwami?" spytałam zdziwiona. "Kwami to magiczne istoty zamieszkujące różne miraculum, które pomagają właścicielowi zmieniać się w superbohatera." powiedział kwami, tak jakby połknął encyklopedię (czyli na jednym tchu)."To jest was więcej?" "Tak!" "A skąd się tu pojawiłaś, pojawiłeś?" "Pojawiłaś. To twoje Miraculum mnie tu sprowadziło." "Jak mogło cię sprowadzić?" "No, po prostu. Założyłaś breloczek no i jestem!" "To ten breloczek jest jakimś Mira... Mira..." "Miraculum. Tak właśnie, tak" "Czyli tych kwami jest więcej, to tych Miraculum też jest więcej?" "Dokładnie! Szybko się uczysz!" "Dzięki! Mówiłaś coś o tych superbohaterach, no nie?" drążyłam temat. "Tak" "Powiesz mi o nich coś więcej?" "No, a więc kiedy wypowiesz słowa transformacji, przemienisz się w superbohatera. Dostaniesz super strój, broń i będziesz miała swoje tak jakby "zaklęcie". Oznacza to, że gdy je wypowiesz, to stanie się coś hmmmm... magicznego!" "A co to za słowa?" "Na przemianę to "Harelow, wyskakuj z norki!", a magiczne słowa to "Skoki Zająca!". Ale po wykorzystaniu tego drugiego, masz tylko 5 minut, aby ukryć się i zmienić z powrotem w człowieka" "Ale to musi być super!" "Wiem. Nie masz jednak możliwości na ciągłe przemienianie się, jeśli mnie nie nakarmisz" "A co najbardziej lubisz jeść? Oprócz marchewek" Akurat za marchewkami nie przepadam, ale lubię truskawki!" odpowiedziała.
~ Godzinę później ~
Porozmawiałyśmy jeszcze, po czym ustaliłyśmy, że "mieszkać" będzie u mnie w torbie. Tej do której przyczepiony jest breloczek. Chwilę później usłyszałam w telewizji, że jakiś złoczyńca obrabował przed chwilą bank. Uznałam, że jest to dobra okazja do ćwiczeń. Poszłam do mojego pokoju i powiedziałam "Harelow, wyskakuj z norki!", po czym zaczęła się moja transformacja. Zamiast moich ciuchów pojawił się brązowy kombinezon z futerkiem przy kończynach. Dostałam również zajęcze uszka ( w tym jedno klapnięte). Tylko moja torba została. Czułam się trochę bardziej nieśmiała, niż w codziennym życiu. Trudno. Wyskoczyłam przez okno i zaczęłam biec po dachu. To było takie ekscytujące! Od razu wyczułam złodzieja swoim szóstym zmysłem, który był naprawdę wyostrzony. Pobiegłam za nim w ciemny zaułek. Zastanawiałam się, co może mi pomóc w schwytaniu go. Wtedy przypomniały mi się słowa Harelow. Powiedziałam "Skoki Zająca!" i ... zaczęłam za nim skakać! Tak szybko, że mnie nie zauważył! Złapałam go bez problemu i oddałam w ręce policji. Od razu podbiegli do mnie dziennikarze, pytając jak się nazywam. Odpowiedziałam im, że Zajęczyca. Niestety nie mogłam powiedzieć nic więcej, ponieważ za 2 minuty miałam z powrotem się przemienić. Wróciłam do domu w ostatniej chwili. Nazajutrz wszyscy na ulicy rozmawiali o pewnej Zajęczycy. Tak bardzo chciałam im powiedzieć, że to ja, ale nie mogłam. To musiało pozostać w tajemnicy. I jest to tajemnicą do dziś, ponieważ nikomu tego nie powiedziałam i nie powiem.
Koniec jest zaledwie początkiem...

Podoba się? A może nie?
Piszcie w komentarzach!

3 komentarze:

  1. Tak jak już pisałam - cudne masz te rysunki ♥ Opowiadanie tez fajne, w końcu wiem trochę więcej o Twojej postaci ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam! Tutaj był komentarz Maddie xoxo, ale przez przypadek go usunęłam >< Przepraszam!

    OdpowiedzUsuń

❤ Marzenia się spełniają więc marz jak najczęściej! ❤
❤ PS. Dziękuję za wszystkie komentarze! ❤